Przejdź do treści
Polska perspektywa. Fioletowy świat.

Il mondo della FiorentinaFutbol · Florencja · Pamięć

SEMPRE / DISCOVER

Artykuł

Vanoli przed Sassuolo. Ostatnia szansa czy kolejny początek od zera?

Vanoli po Piolim ratował sezon. Po Grosso musi udowodnić, że potrafi zbudować coś trwalszego. Bilans, taktyka i argumenty za pozostawieniem trenera — z warunkami.

8 min czytaniaviola_passione
Ilustracja do artykułu: Vanoli przed Sassuolo. Ostatnia szansa czy kolejny początek od zera?
ViolaPedia · ilustracja redakcyjna

Piłka, Florencja i sprawy Fiorentiny.

18 px
W tym artykule

Vanoli powinien dostać szansę dokończenia naprawy, ale Fiorentina musi wreszcie powiedzieć, po czym pozna, że ta naprawa działa. Zwycięstwo z Sassuolo może kupić czas. Samo nie rozwiąże problemu drużyny, która nadal nie potrafi bezpiecznie przeżyć własnego dobrego fragmentu meczu.

We Florencji znów można odnieść wrażenie, że terminarz układa się wokół nazwiska trenera. Najpierw trzeba przetrwać najbliższy mecz, potem wygrać następny, a później podobno wszystko zacznie się układać. Tylko że kolejna „ostatnia szansa” przestaje cokolwiek znaczyć, jeżeli po niej nie wiadomo, jaki futbol klub chce właściwie budować.

Przed wyjazdem do Sassuolo pytanie brzmi więc poważniej niż: czy Vanoli utrzyma posadę? Trzeba zapytać, czy Fiorentina widzi jeszcze sens w jego pracy, czy jedynie nie ma przygotowanego następcy. To dwie zupełnie różne odmiany cierpliwości.

Ostatnia szansa? Presja jest faktem, ultimatum — nie

Nie ma podstaw, by przedstawiać mecz z 2 listopada jako potwierdzone przez klub ultimatum. Doniesienia LaViola z 1 listopada mówią o utrzymanym zaufaniu do szkoleniowca, choć spotkania z Sassuolo i Juventusem mają duży ciężar. To opis sytuacji, a nie gwarancja zatrudnienia na kolejne miesiące.

Można jednak uznać Reggio Emilia za sprawdzian jakości tej cierpliwości. Po remisie z Atalantą pojawił się argument, że drużyna reaguje. Teraz musi pokazać, że potrafi także wyciągać wnioski. Reakcja na stratę gola daje nadzieję. Powtarzanie tej samej konieczności w każdym tygodniu mówi już coś znacznie mniej pocieszającego.

Najpierw uczciwie policzmy odpowiedzialność

Pięć punktów w dziewięciu kolejkach wygląda jak akt oskarżenia przeciwko wszystkim. Nie wolno jednak przypisać całego bilansu Vanoliemu. Grosso prowadził zespół w pierwszych trzech spotkaniach: zero punktów, jedna zdobyta i dziewięć straconych bramek. Vanoli wrócił 7 września. Jego część ligowego sezonu zaczęła się od wygranej w Wenecji.

Serie A: różne etapy, różna odpowiedzialność
EtapMeczePunktyPunkty/meczBramki
Grosso, początek 2026/27300,001:9
Vanoli, od powrotu do meczu z Atalantą650,8310:12
Fiorentina, cały sezon 2025/26 — wszyscy trenerzy38421,1141:50
Vanoli po Piolim, 2025/2628381,36—

Obecna seria Vanoliego: Venezia 4:2, Napoli 1:1, Genoa 1:2, Como 1:3, Inter 1:2, Atalanta 2:2 — wyniki z perspektywy Fiorentiny. Ubiegły pełny sezon jest punktem odniesienia, nie bilansem samego Vanoliego. Próba sześciu spotkań nie pozwala wiarygodnie prognozować końcowego miejsca.

Porównanie samego Vanoliego jest jeszcze wyraźniejsze: w poprzednim sezonie przejął zespół po dziesięciu kolejkach i czterech punktach, a Fiorentina skończyła z 42. To 38 punktów w pozostałych 28 meczach, czyli 1,36 na spotkanie. Teraz jest to 0,83. Nie są to identyczne warunki ani porównywalnie duże próby, ale właśnie dlatego uratowanie poprzedniego sezonu nie może zastępować oceny obecnego.

W tych sześciu meczach Fiorentina strzela średnio 1,67 gola, ale traci dokładnie dwa. Nie zachowała ani jednego czystego konta. W porównaniu z trzema kolejkami Grosso odzyskała zdolność zdobywania bramek i punktów. Nie odzyskała kontroli nad ryzykiem. To jest dziś najkrótsza, a zarazem najuczciwsza diagnoza pracy trenera.

Vanoli po Piolim: ratownik, który musiał znaleźć porządek

Jesienią 2025 roku Pioli odszedł po dziesięciu kolejkach bez zwycięstwa i z czterema punktami. Vanoli obejmował zespół na dnie tabeli. Miał prawo redukować ambicje do rzeczy podstawowych: skrócić odległości, uporządkować role, znaleźć ludzi, którym można powierzyć odpowiedzialność pod presją. W takiej sytuacji trenerowi wolno powiedzieć: najpierw przestańmy się rozsypywać, dopiero później będziemy rozmawiać o stylu.

Ostatecznie Fiorentina utrzymała się i skończyła sezon piętnasta. Nie dopisujmy do tego opowieści o wielkiej drużynie. To był wykonany obowiązek po fatalnym starcie, nie sportowy sukces odpowiadający ambicjom Florencji. Wartość tamtej pracy polegała na tym, że zespół wydostał się z sytuacji, która mogła skończyć się katastrofą.

Istotna była też gotowość Vanoliego do odejścia od trójki obrońców. Opisywana po jego wrześniowym powrocie baza 4–1–4–1 miała już oparcie w poprzedniej rundzie. To ważniejsze niż etykietka ustawienia: szkoleniowiec potrafił zmienić narzędzie, zamiast do końca bronić własnego pomysłu.

Vanoli po Grosso: zna klub, ale nie dostał tej samej drużyny

Obecny powrót niesie inną odpowiedzialność. Vanoli zna otoczenie i część piłkarzy, lecz przez lato zmienił się istotny fragment kadry. Nie można więc ani traktować go jak człowieka pracującego tutaj bez przerwy, ani przyznać mu wszystkich ulg zupełnie nowego szkoleniowca.

Latem klub rozstał się z trenerem, który zapewnił utrzymanie, powierzył zespół Grosso, a po trzech porażkach ponownie zatrudnił Vanoliego. Sama ta sekwencja powinna studzić entuzjazm wobec kolejnej rewolucji. Jeżeli każda zmiana jest początkiem projektu, projekt staje się nazwą okresu między dwoma kryzysami.

Piłkarsko punkt wyjścia jest teraz inny. Zamiast jedynie zabezpieczać zespół po katastrofalnej jesieni, Vanoli ma szybciej połączyć organizację z większą inicjatywą. Gra czwórką z tyłu może przechodzić z 4–1–4–1 w 4–3–3 lub 4–2–3–1 zależnie od wysokości pomocników. Nie należy jednak przedstawiać tych liczb jako kolejnych odrębnych filozofii. O różnicy decyduje to, kto zostaje za piłką i kto zamyka środek, kiedy akcja się urwie.

Atalanta pokazała możliwość i ograniczenie

Przy wyrównaniu Njie zamknął na dalszym słupku dośrodkowanie Jimeneza. To konkretny argument za atakiem szerokością i wejściem skrzydłowego w pole karne, zamiast czekania przy linii. Gol João Mário pokazał z kolei, że boczny obrońca może stworzyć zagrożenie wejściem do środka. Fiorentina umiała odwrócić wynik.

Ale prowadzenia nie utrzymała. Sam rezultat 2:2 nie dowodzi jeszcze, że każdy problem wynikał ze złej asekuracji; do takiego rozstrzygnięcia potrzebna jest analiza wszystkich sekwencji. Pokazuje natomiast coś niepodważalnego: zdobycie przewagi znów nie wystarczyło, żeby zamknąć spotkanie.

Właśnie tutaj Vanoli musi poprawić drużynę. Kiedy boczny obrońca rusza wysoko, najbliższy pomocnik powinien rozumieć, czy wspiera akcję, czy ubezpiecza jego sektor. Gdy obaj boczni obrońcy są ponad piłką, potrzebny jest odpowiedni układ zabezpieczenia stoperów. Samotny regista nie może równocześnie organizować rozegrania, zbierać drugich piłek i pilnować całej przestrzeni przed linią obrony.

Fiorentina nie potrzebuje zakazu atakowania. Potrzebuje ustalić, kto broni jej ataku.

To propozycja kierunku pracy, nie stwierdzenie, że każdy stracony gol miał identyczną przyczynę. Ocenianie trenera po samym ustawieniu byłoby wygodne. Ocenianie go po organizacji za piłką jest trudniejsze, ale ma znacznie większy sens.

Co może dać kolejna zmiana — i za co trzeba będzie zapłacić

Nowy szkoleniowiec może pomóc, jeżeli potrafi nazwać problem i ma rozwiązanie pasujące do tych piłkarzy. Może uprościć zadania, zamknąć środek, zmienić hierarchię i przywrócić zawodnikom pewność decyzji. Jeżeli trener utracił zdolność egzekwowania zasad, sama ciągłość przestaje być zaletą.

Nie mamy jednak wystarczających podstaw, aby ogłaszać, że obecna szatnia odrzuciła Vanoliego. Remis z Atalantą także nie daje takiego wniosku. Zwolnienie go wyłącznie dla impulsu oznaczałoby ryzyko następnego okresu adaptacji: nowych odległości między formacjami, nowych wyjść spod pressingu, nowych kryteriów wyboru składu. W zespole już niestabilnym to realny koszt.

Przed zmianą klub powinien umieć odpowiedzieć na trzy proste pytania: co konkretnie następca zrobi inaczej, którzy zawodnicy na tym skorzystają i ile czasu zajmie wdrożenie? Jeżeli odpowiedzią jest tylko „potrzebny wstrząs”, to nie jest plan sportowy. To nadzieja, że następne nazwisko przejmie ciężar obecnego chaosu.

Czego żądać w Sassuolo

Nie wystarczy ładna pierwsza połowa ani deklaracja, że zabrakło szczęścia. Chciałbym zobaczyć przede wszystkim trzy rzeczy: wspólną reakcję po stracie, asekurację wysokich wyjść bokami i spokojniejsze decyzje po objęciu prowadzenia. Bez tego nawet wygrana może okazać się wydarzeniem, a nie początkiem poprawy.

Znaczenie będzie miał również sposób przechodzenia przez trudny fragment. Czy zespół potrafi przez kilka minut ograniczyć ryzyko, wyjść spod nacisku i przesunąć grę dalej od własnego pola karnego? Czy po pierwszym nieudanym pressingu pomoc wraca w zwartej strukturze, czy obrońcy zostają z przeciwnikami na dużej przestrzeni? To pytania lepiej oceniające pracę trenera niż liczba jego gestów przy linii.

Nie daje to prawa do lekceważenia wyniku. Przy pięciu punktach margines błędu jest mały. Ale klub powinien oddzielić pechową porażkę przy widocznej poprawie od przypadkowej wygranej w meczu, w którym bramkarz kolejny raz zasłonił systemowe kłopoty.

Mój werdykt: zostawić, ale przestać udawać, że wystarczy czekać

Dziś opowiadam się za pozostawieniem Vanoliego. Nie za kontraktem zaufania bez terminu ważności. Za krótkim, jasno ocenianym etapem pracy nad tym, co rzeczywiście zawodzi. Sassuolo i kolejny mecz powinny dać materiał do oceny, nie sprowadzać się do rytuału: zwycięstwo rozgrzesza, porażka skazuje.

Trener musi pokazać, że umie zatrzymać powtarzalność błędów. Klub musi pokazać, że potrafi oceniać coś więcej niż ostatni wynik. Jeżeli mimo pracy zespół nadal będzie oddawał kontrolę po własnych atakach i nie będzie widocznego postępu w organizacji, obrona szkoleniowca straci uzasadnienie. Wówczas zmiana będzie konsekwencją diagnozy, a nie kolejną próbą uspokojenia niedzielnego wieczoru.

Vanoli po Piolim zasłużył na uznanie za uratowanie sezonu. Vanoli po Grosso musi udowodnić, że potrafi zrobić coś więcej niż ponownie go ratować. Fiorentina nie może co kilka miesięcy budować od nowa, a potem dziwić się, że wciąż mieszka na placu budowy.

Źródła i zakres analizy

Stan na 1 listopada 2026, przed Sassuolo–Fiorentina. Bilans obecnego trenera liczony wyłącznie z jego sześciu spotkań ligowych; mecze Grosso pokazujemy osobno. Średnie są obliczeniami redakcji. Oceny taktyczne i rekomendacja dotycząca przyszłości trenera są opinią redakcyjną, nie informacją o decyzjach klubu.